Rok chyli się ku końcowi, pozostawiając po sobie plejadę emocji. Postanowienia sprzed roku zostają podsumowane i rozliczone, budząc rozczarowanie, zadowolenie, chęć poprawy, zniechęcenie, spełnienie, niedosyt, dumę i wstyd. Ulgę, że Stary odchodzi. Nadzieję na lepsze, bo Nowy już za pasem. Nadciąga wielkimi krokami, niosąc ze sobą czyste 365 kartek gotowych do zapisania. Pełne 12 miesięcy planów, celów i nowych postanowień, oczekujących na realizację.

Chyba nie znam nikogo, kto zwiedziony nadzieją na „nowe i lepsze”, nie robi przynajmniej jednego noworocznego postanowienia. Niewielu z nich udaje się tych postanowień dotrzymać. W większości bowiem mają one więcej wspólnego z pobożnymi życzeniami niż z determinacją do zmiany. Ja również do tych osób należałam, dopóki nie zdałam sobie sprawy, że sukces w dotrzymaniu postanowień leży już na etapie ich definiowania. Gdy wprowadziłam w ten proces kilka zmian, okazało się, że dotrzymać ich łatwiej, a ich realizacja nie kończy się na Blue Monday.

Jeśli więc borykasz się z problemem porzuconych postanowień noworocznych, poniższe 5 krótkich i konkretnych rad może sprawić, że Twoje postanowienia będą uszyte na miarę, a w grudniu przyszłego roku z zadowoleniem skreślisz je wszystkie ze swej listy.

 1. Zapomnij o zmianie o 180°

„Nowy rok. nowy/a ja”. Brzmi znajomo? To postanowienie od początku skazane na porażkę. Powiedzmy sobie szczerze: nie zmienisz ani swojego zachowania, ani swoich nawyków w jeden dzień, bo jest to po prostu niewykonalne. Nie łudź się nawet, że tym razem się uda. Zostaw tego typu obietnice swojemu gimnazjalnemu ja i jak przystało na dorosłą osobę zaakceptuj fakt, że nic nie dzieje się w jeden dzień, a zmiany lepiej realizować krok po kroku.

2. Twórz realne postanowienia

Twoje postanowienia muszą być adekwatne do Twojego stylu życia. Jeśli masz absorbującą pracę, szereg domowych obowiązków, których nie możesz odpuścić i do tej pory trudno Ci było znaleźć czas na urlop, nie planuj, że w tym roku zwiedzisz 30 krajów lub pojedziesz w podróż dookoła świata. Jeśli do tej pory byłeś/byłaś kanapowcem, w jeden dzień nie zmienisz się w sportowca – nie tylko fizycznie, lecz również mentalnie. Przeanalizuj jak wygląda Twoje życie i na ile możesz je zmodyfikować  – dopiero wówczas zdefiniuj swoje postanowienie. W drugą stronę to nie zadziała, no chyba, że nie musisz się z nikim i niczym liczyć i naprawdę chcesz wywrócić swoje życie do góry nogami.

3. Twórz pozytywny przekaz

Większość postanowień skupia się na eliminacji wad i złych nawyków – i to jest dobre, o ile zadbamy o to, by na te zmiany była przygotowana nasza głowa. Niestety, przeważnie już na wstępie nacechowane są negatywnie. „Muszę ćwiczyć”. „Nie będę jadła słodyczy”. Takie frazy przypominają nakaz, zakaz, są jak intruzi, którzy burzą dotychczasowy porządek życia zakodowany w Twojej głowie. Podświadomie będziesz chciał/a je złamać albo będziesz się karać lub czuć wyrzuty sumienia za ich złamanie. Tym samym już na wstępie skazujesz się na porażkę. Zamiast więc cierpieć katusze, powiedz sobie: „Chcę poczuć się dobrze w swojej skórze, dlatego zacznę ćwiczyć”. „Słodycze sprawiają, że moja cera wygląda gorzej, a waga rośnie, dlatego postaram się je ograniczyć”. Taki pozytywny przekaz da Twojej głowie sygnał, że nie robisz nic na siłę, a zmiana, którą podejmujesz jest w 100% zgodna z Tobą.

4. Nie szastaj liczbami.

Nie zakładaj, że zaczniesz chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu, skoro do tej pory nie mogłeś/mogłaś zebrać się na nią 3 razy w roku. W momencie, w którym nie dotrzymasz tego postanowienia, Twoje motywacja poleci na łeb na szyję. Nie mów sobie, że każdego miesiąca zaoszczędzisz 500 zł, bo nieprzewidziane wydatki mogą sprawić, że w jednym nie zaoszczędzisz nic. Ustal sobie dopuszczalne ramy nie dotrzymywania postanowień, granicę, po wyjściu za którą możesz się w duchu złajać. Życie ma to do siebie, że lubi zaskakiwać i świadomość tego może Ci pomóc.

5. Bądź dla siebie wyrozumiały

Miałaś jeść jak najmniej słodyczy, a jednak w tym ostatnim tygodniu zjadłaś je 3 razy? Miałeś/Miałaś chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu, ale w ostatnim udało Ci się na nią dotrzeć raz? Ok, zdarza się. Wróć pamięcią do ostatnich kilku tygodni i sprawdź, czy było to tylko odstępstwo, czy raczej norma. Jeśli to pierwsze, nie samobiczuj się. Wpadki zdarzają się każdemu i dopóki nie stają się normą, nie ma co rozpaczać. A co jeśli jednak nią się stały? Przeanalizuj wówczas, co wpływa na to, że nie jesteś w stanie ich dotrzymać – a następnie je skoryguj. Moze nie jesteś w stanie całkowicie zrezygnować ze słodyczy – przerzuć się więc na ich wersje fit. Uważasz to za porażkę? A czy prezesi wielkich firm za porażkę uznają złe oszacowanie całorocznego budżetu i jego korektę? No, nie. Każdy może zrobić złe założenia i jeśli tylko nie powodują one wielkich strat, nie należy traktować ich w kategoriach porażki.

Postanowienia noworoczne mają w swoim założeniu zmienić nas na lepsze. Sprawić, by nasze życie było łatwiejsze/przyjemniejsze/szczęśliwsze, a nie utrudniać nam je i wpędzać w poczucie winy za zawodzenie samych siebie. Dlatego też twórz je z głową. W ten sposób nie obciążysz się psychicznie na własne życzenie, a sam proces zmiany będzie przyjemnością.

Ponad to wszystko życzę Ci wspaniałego 2019 roku. Zdrowia (fizycznego i psychicznego) i wytrwałości do realizacji swoich postanowień i celów. Dumy z tego, co uda Ci się osiągnąć i wyrozumiałości dla siebie, jeśli coś odpuścisz. Szczęścia, bo bez niego nawet świetnie przygotowany plan może nie wypalić. Radości i uśmiechu na co dzień, nawet jeśli coś idzie nie po Twojej myśli. I miłości. Bo żaden sukces nie cieszy, jeśli nie ma się przy sobie kogoś, kto kocha i cieszy się z naszych sukcesów.

Może Ci się również spodobać