Choć Boże Narodzenie to mój ulubiony czas, nie da się ukryć, że wymaga mocnych nerwów. Dekoracje, przygotowania, świąteczne piosenki, zapach piernika, wyczekiwanie pierwszej… przepraszam, pierwszego śniegu, połączone z godzinami spędzonymi w korkach, kuchni, na sprzątaniu oraz gonitwą po sklepach w poszukiwaniu (dyskusyjnie) najważniejszego elementu Świąt – prezentów. Bombardującymi nas zewsząd propozycjami upominków, świątecznymi promocjami, listami bestsellerów, które koniecznie muszą znaleźć się pod choinką. I odwieczny dylemat dręczący niemalże każdego – co kupić?

Od kilku sezonów zauważam coraz większą tendencję do odwrotu od „typowych” upominków, tj. perfum, biżuterii, kosmetyków (zwłaszcza tych z sieciówek) na rzecz prezentów mniej oczywistych – rękodzieła, niszowych marek, kursów, warsztatów. I podczas gdy uważam, że mali twórcy powinni otrzymywać więcej zainteresowania ze strony konsumentów, wcale nie sądzę, że „oklepane” podarunki są passé. Żaden prezent, który sprawia przyjemność, nie jest. Natomiast passé jest nie przykładanie do nich odpowiedniej uwagi. Co zatem, jeśli wciąż nie wiesz, co kupić, a ilość atakujących reklam przyprawia Cię o ból głowy?

Idea prezentu

Cel prezentu – nie ważne czy bożonarodzeniowego, czy urodzinowego – jest jeden: ma on sprawić radość. Osoba, której wręczasz prezent powinna się z niego szczerze cieszyć. I oczywiście, w dobrym tonie jest doceniać każdy podarunek, jednak jeśli nigdy nie otrzymałeś/otrzymałaś nieudanego prezentu, możesz nie rozumieć, jak duże znaczenie ma to, by był on trafiony. Nie ma bowiem nic gorszego niż znalezienie pod pięknym opakowaniem czegoś, co do Ciebie nie pasuje, z czym nie masz co zrobić lub – co gorsze – czegoś, co sprawia Ci przykrość. Zostałam w taki sposób u(nie)szczęśliwiona kilkukrotnie i ręczę, że nie jest miłe uczucie.

Upominek, który komuś wręczasz mówi wiele o Tobie – tym, czy Twój wybór był przemyślany, dopasowany do osoby, której go wręczysz, czy też należysz do tych, którzy kupują podarunki bez większej refleksji (lub tych, którzy „wiedzą lepiej”, co dana osoba chciałaby otrzymać). Sam prezent to tylko rzecz – ważniejsze jest to, co mówi o wręczającym. Fakt, że zadał on sobie trud wzięcia pod uwagę potrzeb, czy zainteresowań danej osoby, wiele świadczy o nim samym. To właśnie z tym założeniem na pierwszym miejscu powinieneś/powinnaś zabrać się za szukanie prezentu. I tak, jest to najtrudniejszy etap wybierania upominku, lecz nie omijaj go. Jakkolwiek trudny się wydaje, da się przez niego przebrnąć.

Kim jest obdarowywany?

Wiesz już, że prezent musi być przemyślany, ale jak się za to zabrać? Na początku warto zdefiniować, dla kogo ten prezent kupujesz. Najłatwiej oczywiście dobrać upominek dla kogoś bliskiego, kogo dobrze znamy. Święta – stety, niestety – wiążą się często z zakupem podarunków dla osób, z którymi nie mamy regularnego kontaktu (tzw. znajomi-nieznajomi), nieznajomymi lub – co gorsza – nielubianymi. W każdym z tych przypadków nadrzędną zasadą jest to, żeby na eksperymentalne prezenty pozwalać sobie tylko wobec osób, które naprawdę znamy i mamy pewność, że w przypadku pomyłki skwitują ją śmiechem i żartami. W innych przypadkach nie eksperymentuj. Lepiej kupić coś oklepanego, aniżeli potem czuć się głupio, że sprawiło się komuś średnią przyjemność (albo, co gorsze, przykrość). No chyba, że na tym Ci zależy…

#bliscy

Choć mogłoby się wydawać, że kupowanie prezentu dla kogoś bliskiego powinno być łatwe i przyjemne, często okazuje się odwrotnie. Czasem tak bardzo zależy nam na tym, by kupić coś wyjątkowego, że przekombinowujemy, a to niesie ze sobą ryzyko. Zniweluj je, dla dobra wszystkich. Na pewno wiesz, czy bliska Ci osoba lubi zwariowane niespodzianki, czy jest bardziej zachowawcza. W pierwszym przypadku masz duże pole do popisu: możesz na przykład sprezentować jej bon na nowe lub obecne hobby, ekscytujący wypad w okolicy czy za granicę (w zależności od środków) itp. Jeśli jednak bliska Ci osoba jest tradycjonalistą, przypomnij sobie Wasze ostatnie rozmowy lub wyjścia do sklepów. O czym Ci opowiadała? Być może jest coś, co chciała sobie kupić, a z jakichś powodów tego nie zrobiła? Albo kupić bilet na jakieś wydarzenie, a dotąd tego nie zrobiła? Jeśli natomiast jest to jedna z osób, która „ma już wszystko”, możesz sprezentować jej coś, co lubi i z czego na pewno będzie zadowolona. To może być flakon perfum, które się kończą, ulubiony kosmetyk, czy bon do sklepu. Ważne, by pokazywały, że znasz potrzeby tej osoby i bierzesz je pod uwagę.

#znajomi-nieznajomi

To ci, których niby znamy, ale nie tak dobrze, by bezproblemowo wybrać dla nich prezent. Jeśli z obdarowywaną osobą nie utrzymujesz regularnego kontaktu, najprawdopodobniej nie znasz jej (aktualmnych) upodobań, lecz to wcale nie oznacza, że nie masz szans trafić z prezentem. W takich sytuacjach o pomysły warto podpytać osoby, które mają z odbarowywanym bliższą styczność. Będziesz mieć satysfakcję z trafionego prezentu, a obdarowamy poczuje się wyjątkowo, widząc, że włożyłeś trud w dobór upominku. Jeśli jednak nie masz takiej moźliwości, przyjrzyj się tej osobie i temu, czym się otacza – w dobie Google’a i Facebooka to całkiem łatwe (i nie chodzi mi o stalking!). Czasem lepiej jest kupić bon podarunkowy do sklepu z którego posiada torebkę/aktówkę, którą często nosi, aniżeli ryzykować z czymś nietypowym.

#nieznajomi

Zdarzają się czasem sytuacje, w których wypada wręczyć prezent osobie, którą dopiero mamy poznać. W tym przypadku zasady są podobne do tych obowiązujących przy znajomych-nieznajomych. Spróbuj podpytać lub dowiedzieć się czegoś o tej osobie. Jeśli nie masz takiej możliwości, kup coś bezpiecznego. Wiesz, jaki prezent okazał się kiedyś dla mnie strzałem w dziesiątkę? Biały lniany obrus. Pani domu była zachwycona, bo „zawsze się przyda i pasuje do wszystkiego”, a pierwsze lody zostały przełamane. 🙂

#nielubiani

Najgorszy typ obdarowywanych i na pewno go znasz. Takim osobom aż chce się wręczyć puste pudełko wypchane gazetami. Nikt nie lubi kupować prezentów osobom, z którymi mu nie po drodze – ja też cyklicznie muszę to robić. I jeśli kusi Cię, by odpuścić, nie rób tego. Nie kupuj także prezentu, o którym wiesz, że sprawi przykrość. To świadczy źle przede wszystkim o Tobie, pokazuje brak klasy i niemożność wzniesienia się ponad uprzedzenia. I choćbyś sam/a został/a takim prezentem przez tę osobę obdarowany/obdarowana w przeszłości, nie zniżaj się do tego poziomu. Takiej osobie – czy to teściowej 😉 , czy upierdliwej ciotce – kup coś zupełnie neutralnego. Najnowszy bestseller książkowy zazwyczaj idealnie spełni swoją rolę, wszak zawsze mogą go komuś przekazać.

A może po prostu zapytać?

Czy pytanie kogoś o to, co chce dostać to pójście na łatwiznę? Jak zawsze: to zależy. W tym przypadku od osobowości obdarowywanego. Są osoby, które uwielbiają niespodzianki, a prezenty są dla nich świadectwem, czy dana osoba wkłada w nie serce. Są też i takie, które wolą mieć pewność, że prezent będzie trafiony i same podsuwają konkretną rzecz. Są też takie jak ja, które po kilku porażkach nauczyły się już nie ufać obdarowującym 😉 i podają na tacy kilka pomysłów, zostawiając im swobodę w wyborze konkretnego, a tym samym sprawieniu „kontrolowanej niespodzianki”. W każdym z tych przypadków jednak, tego typu bezpośrednie pytania lepiej zarezerwować tylko dla bliskich osób. Pozostałe mogą uznać je za nietakt.

Cytując klasyka, najlepszy prezent to ten od serca, lecz w przy jego wyborze warto używać też głowy. Nieważne czy komercyjny, czy nietypowy – ważne, by był przemyślany. Taki upominek umacnia relacje i przełamuje lody. Wywołuje uśmiech na twarzy,  błysk w oku, łzy – ze wzruszenia. Pamiętaj o tym i nigdy go nie bagatelizuj. Znaczy więcej niż kosztuje. I na pewno Cię na niego stać.

Może Ci się również spodobać